niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 1 "Harry..Harry..Harry STYLES!"

-A zaczęło się tak..-wzięłam głęboki oddech i zaczęłam od samego początku.



                                                               ~~*~~ moment retrospekcji~~*~~

Moje,życie zaczyna się na nowo.Wyjazd z Polski,opuszczenie rodziny i znajomych kosztował mnie na prawdę bardzo dużo.Mama chciała sprawić mi prezent.I jest jak najbardziej trafny jednak,rozłąka na 2 miesiące wakacji jest ciężka.Rodzice moi i Lury złożyli się na wynajęcie na okres wakacji domu dla nas.Ponadto znaleźli nam pracę.Mi jako niani dla 3 letniego Jacoba.A Laurze w kafejce z lodami.Z natury uwielbiam dzieci.Jednak boje się i to cholernie się boje,że coś mu się stanie a ja nie będę wiedziała co zrobić.Oczywiście,że już opiekowałam się dziećmi.Tylko,że dziećmi mojej cioci.Ale jak dałam radę w tedy dam też teraz prawda?
Dom w którym miałam zajmować się chłopcem znajdował się jakieś 10 minut drogi od "mojego". Więc bez obaw mogłam poruszać się pieszo.Chyba,że się zgubię.Rodzice przeczuli moje obawy więc zafundowali mi mini mapkę miasta.Na prawdę przydatna rzecz.
Moje rozmyślenia przerwał rzęch silnika i szturchanie w ramię przez moją przyjaciółką.
-Co zaspałaś? Jesteśmy na miejscu.- Brunetka szturchnęła mnie po raz ostatni i wyszła z żółtego auta.Nie byłam dłużna i zrobiłam to samo.Laura zapłaciła podsiwiałemu panu,i popędziła w stronę domu.Jedyne co byłam w stanie na ten moment zrobić to podążyć za blondynką.Z torebką przerzuconą przez ramię i z walizką w prawej dłoni starałam się zachować równowagę.
-Laura nie obraziła bym się gdybyś mi pomogła wiesz?!-niestety moje słowa przeleciały przyjaciółce koło uszu.Ja sama przewróciłam teatralnie oczami i weszłam do mieszkania.
-ZAKLEPUJE-krzyki niebieskookiej świadczyły,że zaklepała swoją sypialnie.Z pokorą musiałam zaakceptować drugi pokoju.Pewnym krokiem udałam się do pokoju mojej towarzyszki.Rozejrzałam się po miętowo brązowym pokoju,ozdobionymi białymi firankami.Zdecydowanie do niej pasował.Z ziewnięciem udałam się do "swojego" pokoju.Przywitał mnie delikatny róż,pomarańcz i błękit.Cały pokój pomalowany był na błękitno a na jego tle znajdowały się namalowane kwiaty.Podobał mi się.Z lekkim przeważeniem mojej torby dostałam się do środka sypialni.Czerwoną walizkę położyłam obok jasno brązowej szafy a sama rozsiadłam się na łóżku.Mój jutrzejszy dzień zaczyna się punkt 12. O tej właśnie godzinie mam pojawić się w wyznaczonym budynku.Moja przyjaciółka pracę ma zacząć jeszcze dzisiaj.
Laura z wejściem smoka wparowała do mojego pokoju.
-Ja się będę już zmywać.Ty idź na zakupy oks?-zdezorientowana przytaknęłam.-To gitara.Spadam.-i tyle ją widziałam.Delikatnie przymrużyłam oczy aby oddać się chwili spokoju.
Nie wiem ile moja chwila spokoju trwała.Wiem tyle,że na pewno dość sporo bo za oknami zaczynało się ściemniać a ja jeszcze musiałam iść na zakupy.Niczym burza zerwałam się z łóżka i zbiegłam na dół.Z pośpiechem chwyciłam portfel i telefon zakładając buty.Już dość spokojnie zamknęłam ciemne drzwi,chowając klucz w kieszeni.
Sama nie mam pojęcia dokąd mam iść.Zero żywej duszy na ulicy a ja jeszcze nie znam tutaj nic.Jedynym człowiekiem na tym odludziu był chłopak/mężczyzna idący przede mną.Nie wiele więcej myśląc podeszłam do tajemniczej postaci.
-Przepraszam.-szepnęłam dość zawstydzona.Młoda twarz chłopaka skierowała się na mnie.Na nosie miał ciemne okulary a na głowie ciemny kaptur.
-Tak?-po tym jednym słowie mogłam intensywnie usłyszeć barwę jego głosu
-Nie wie pan gdzie jest najbliższy sklep spożywczy?-moje policzki tak piekły,że byłam pewna tego iż wytopią dziurę w mojej twarzy.
-Tuż za rogiem.-chłopak jedynie się uśmiechnął.Wzięłam jeden głęboki wdech, i już miałam minąć tajemniczego chłopaka kiedy on dodał.-Poza tym nie jestem pan.Mam tylko 19 lat.Nie jestem,aż tak stary.
 -Ależ ja nie twierdzę,że jesteś stary.Po prostu nie miałam przyjemności zobaczyć Cię z bliska.-lekki chichot wydobył się z moich ust.
-Jestem Harry.-przez dłuższą chwilę analizowałam słowa chłopaka."Harry..Harry..Harry STYLES!" Jak ja mogłam się nie zorientować!
-A no tak.Znam Cię.-dodałam dość cicho lekko potakując głową.
-Spodziewałem się tego..-co to miało znaczyć? Może miało zabrzmieć to jako żart?
-Słucham?!
-No bo wiesz jestem członkiem zespołu...-wiedziałam,że tak będzie.Z początku pozytywnie się zapowiadało a teraz wyszło szydło z worka.Grać każdy potrafi prawda? Dość niegrzecznie weszłam chłopakowi w zdanie.
-Wiem z jakiego zespołu jesteś.Ale mnie to w ogóle nie obchodzi.Dla wyjaśnienia dodam,że w człowieku dostrzegam jego charakter a nie to czy jest sławny.A tego charakteru Ci brakuje.-Mój ton głosu był spokojny.Nie chciałam robić żadnych awantur już pierwszego dnia.
-Co ja takiego powiedziałem?!-chłopak z niedowierzaniem opuścił ręce.Byłam już przed nim więc stanęłam i obróciłam się na pięcie.
-Normalni ludzie,kiedy się poznają opowiadają o swoich zainteresowaniach czy tego typu rzeczach a nie od razu wyjeżdżają,że są ze sławnego zespołu.A teraz wybacz ale śpieszę się..-wzięłam głęboki wdech i z żalem spojrzałam w zielone oczy chłopaka.-W gruncie rzeczy miło było Cię poznać Harry.-szepnęłam i dość pewnie ruszyłam przed siebie.Ciepły wiatr otulił moją rozgrzaną twarz.Tylko sekundy dzieliły mnie od sklepu a moja twarz przypominała pomidora.Stanęłam przed automatycznymi drzwiami które w sekundzie się otworzyła.Chwyciłam koszyk.Kątem oka zauważyłam coś co kompletnie mnie rozdrażniło.
-Koszyk też czerwony?! Serio? Serio Grace?-przewróciłam teatralnie oczami i udałam się w pierwszy sektor sklepu.Stanęłam przed sklepową lodówkę,która oddawała produktom odpowiednią temperaturę.Nie wiem ile przy niej tkwiłam.Temperatura mojego ciała znacznie się obniżyła.
-Emm..Wszystko dobrze?-gwałtownie odwróciłam się w stronę męskiego głosu.Moje nozdrza otuliły aromatyczne męskie perfumy,a oczy poraził jedwabiście biały uśmiech.
-Tak wszystko dobrze.-skala mojego zawstydzenia przewyższała wszystko.Zanim odeszłam chwyciłam mleko i kilka jogurtów."Czas na warzywa" Alejka po alejce i nic.Nie mogłam znaleźć głupich warzyw! One się pochowały czy co?! Moje zamyślenie przerwał lekki dotyk w moje ramię."To znowu on *-*" 
-Zostawiłaś telefon.-chłopak wręczył mi moją zgubę.
-Dziękuję.
-Coś za często na siebie wpadamy nie uważasz?- Jego oczy miotały się jak iskierki.Dopiero teraz mogłam zauważyć,że brunet miał oczy w innym kolorze.Jedno było idealnie błękitne natomiast drugie zielone.Zielone niczym nieskazitelna łąka.Niczym oczy Harrego.
-Boże jakie Ty masz ładne oczy-niestety nie zdążyłam się w czas ugryźć w język.Moje słowa spowodowały uśmiech na twarzy chłopaka i kolor różu na policzkach.
-Dziękuję.-był speszony.Było to widać.
-Przepraszam,jednak nie mogłam się powstrzymać.-kolejny raz pożałowałam swoich słów.
-Ależ ja się nie gniewam.Z tego wszystkiego nie miałem szansy się przedstawić.Jestem Bob.-jak przystało na dżentelmena chłopak ucałował moją dłoń.Miałam zamiar już wykrzyczeć w jego stronę "GDZIEŚ TY SIĘ PODZIEWAŁ CAŁE MOJE ŻYCIE?!" jednak opanowałam się.
-Grace.A teraz wybacz,ale ja muszę już iść.Miło było cię poznać.-posłałam w stronę chłopaka,najmilszy i jak najbardziej szczery uśmiech,który odwzajemnił.Czym prędzej udałam się do alejki z warzywami.Chwyciłam pierwszą zapakowaną torebkę marchewek,cebul,pomidorów i ogórków i ruszyłam do następnej alejki w której znajdowało się pieczywo.Do woreczka zapakowałam 10 bułek a w rękę chwyciłam jeden chleb,następnie udałam się do kasy.Po zapłaceniu za wszystko obładowana udałam się w kierunku domku.Obładowana po brzegi maszerowałam spokojnie do póki do póty nie poczułam wibracji w kieszeni.Z westchnieniem odłożyłam torby a sama sięgnęłam po telefon.
"Mam nadzieję,że nie obrazisz się o to,że wezmę sobie Twój numer?Nawet jeśli to za późno.;) Bob"
Z uśmiechem na twarzy wystukałam odpowiedź.
"Przemyślę to.Nieee nie gniewam się ;)Ale cieszę się,że moja reakcje w ogóle Cię obchodziła.Miłego Dnia ;)"
Schowałam telefon i z bagażami udałam się do domu.Stanęłam na czarnej wycieraczce.Torby położyłam pomiędzy nogami a sama zaczęłam szukać klucza.
-No gdzie Ty jesteś!-warknęłam
-Tuż za Tobą.-przerażona odwróciłam się za siebie.
-Harry..przestraszyłeś mnie.-westchnęłam i powróciłam do poprzedniej czynności.
-Sprawdź w kieszeni..-chłopak oparł się o ścianę.Posłuchałam jego rady i wykonałam tą czynność.BINGO.Otworzyłam drzwi chcąc wejść do środka.Jednak mały szczegół mi to utrudnił..
-Wejdziesz?-zapytałam lokatego.
-Z miłą chęcią.-Styles wchodząc do domu zdjął buty i jak przystało pomógł mi z torbami,zanosząc je do kuchni..

~~*~~
JEEEEST :D
A więc jest pierwszy rozdział.
Mam nadzieję,że wam się spodoba i będzie pod tym rozdziałem więcej niż 10 komentarzy ;) Nie obraziła bym się za więcej niż 20 ale no cóż ;D
Proszę was..Wszelkie pytania odnośnie bloga tego jak i poprzedniego,bohaterów,sytuacji i tego typu rzeczy kierować na aska.

http://ask.fm/Najdalszapodroz

Pytania możecie kierować do bohaterów jak i do mnie..Więc na pytania "Kiedy kolejny rozdział" nie odpiszę wam na blogu ;c
Mam nadzieję,że to zrozumiecie i uszanujecie.
Kolejną sprawą są wasze miłe komentarze,które są jak najbardziej dla mnie podporą.
Dziękuję wam za każdy jeden komentarz,który na prawdę motywuje mnie do pisania,ponieważ wiem,że nie piszę sama dla siebie tylko dla kogoś.I temu kogoś (WAM<3) sprawia to radość.To cudowne uczucie ;*
Więc dziękuuuuuję wam <3 
Bob Witson.01.02.1994 rok.

sobota, 23 marca 2013

WPROWADZENIE ;)






Eloszka :D Pewnie znacie mnie z http://nicole-and-onedirection.blogspot.com/ jednak ja postanowiłam,założyć drugiego bloga ;) Pod spodem pojawi się prolog i bohaterowie ;D
Miłego czytania i Kocham Was xx <3



                                                             


                                                                    ~~*~~


Życie nie potoczyło się po mojej myśli..Jednak nie żałuję.Nie żałuję żadnej decyzji którą podjęłam.Niektóre zdarzenia narobiły,zamieszania w moim młodym życiu jednak,każda sytuacja nauczyła mnie czegoś.Nie zawsze musi być dobrze.Nie zawsze musi się być najlepszym.Jednak nigdy nie zapomnij kim jesteś,jakie masz marzenia i do czego dążysz.I pomyśleć,że 60 lat temu,zaczynałam od nowa.Przeprowadzka do Londynu z przyjaciółką .Zamieszkanie w wynajętym mieszkaniu. Pierwsza praca,przyjaźń,miłość,rozczarowanie,zdrady,radość,smutek,wsparcie i bezpieczeństwo.Najczęstsze z moich uczuć.Jednak,gdyby nie to nie byłabym tym kim jestem.A jestem szczęśliwą osobą.Mam cudowną córkę,która dała na świat moje wnuczęta.Mam ukochanego męża i najlepszą przyjaciółkę."Czuję się spełniona" i jestem pewna,że gdybym odeszła z tego świata już dziś odeszła bym w pełni zadowoloną i szczęśliwą...
-Babciu miałaś nam opowiedzieć bajkę!-najmłodsza bo zaledwie 4 letnia z moich wnuczek Lily powtarzała to zdanie po raz setny.
-Lily przestań męczyć babcie.-dojrzała i piękna najstarsza Ruby przejęła inicjatywę.
-Zmykajcie do salonu,ja tam zaraz przyjdę z Emily i opowiem wam bardzo długą bajkę.-po moich słowach dziewczynki,pędem udały się w wyznaczone przeze mnie miejsce.Ja powoli i spokojnie udałam się do pokoju 7-latki.
-Emily chodź z nami do salonu.Babcia opowie wam bajkę.-Nie musiałam drugi raz prosić.Kruszynka popędziła jak huragan do kremowego pomieszczenia.Jak na swój wiek,podążałam w miarę szybko.Jednak to już nie te lata,nie te same kości.Nie ma się tej samej siły i werwy.Starałam się czym prędzej udać się w  wyznaczone miejsce,ponieważ moje wnuczki potrafiły zaszaleć,kiedy były sam na sam.Zeszłam po schodach zaglądając do salonu."spokój" Moje słoneczka siedziały grzecznie na przeciw kanapy na,której miałam pewnie usiąść ja.Zmieniłam jednak kierunek i poszłam do kuchni przygotowując gorącą czekoladę.Kubki zapełnione cieczą postawiłam na czerwonej tacy niosąc do salonu.Podałam każdej z dziewczynek a sama usiadłam na przeciw nich.
-To o czym będzie bajka?-Lily umoczona czekoladą miała zrobione wąsy.Roześmiałam się ścierając je białą chustką.
-O życiu..o moim życiu.-westchnęłam i przeszłam do opowiadania w najdrobniejszych szczegółach.

~~*~~
Okej okej już wyjaśniam.Grace,czyli babcia Emily,Lily i Ruby opowiada im historię swojego życia.Poczynając od najdrobniejszych szczegółów. Będzie to coś w rodzaju retrospekcji. Będą wątki w,którym zrobię przerwę i powrócę do czasu teraźniejszego.Grace będzie pokazana na zdjęciu jako młoda i starsza osoba.Córka Grace będzie pokazana po jej porodzie.Również pragnę do bohaterów dodać rodziców Grace jej przyjaciółkę i chłopców z 1D,którzy będą brali bierny udział w opowiadaniu.Jeśli pojawią się nowi bohaterowie dodam ich zdjęcia.


Grace Smith.16-latka,która urodziła się w Polsce.W wieku 16 lat wraz z przyjaciółką wyprowadza się do Londynu,właśnie tam jej życie przekręca się o 360 stopni. Jest troskliwa,miła i przyjacielska.Stara się myśleć optymistycznie.Zawsze pomaga rodzinie i przyjaciołom.Jej rodzina,zawsze jest dla niej podporą i odskocznią od problemów.Grace urodziła się 30 grudnia 1996 roku.Niestety jest jedynaczką.



Laura Mich 60 lat później

  
Grace 60 lat później..
Chłopcy z One Direction.To właśnie tych chłopców,Grace miała zaszczyt spotkać na swojej drodze.Z dnia na dzień stawali się przyjaciółmi.Jednak pomiędzy brunetką a jednym z chłopców zaczyna rodzić się coś więcej.Lecz czy tylko jednym? W skład One Direction wchodzą : Louis Tomlinson,Zayn Malik,Liam Payne,Niall Horan,Harry Styles.
Najlepsza przyjaciółka Grace.Laura Mich.Dziewczyna tak samo jak Grace miała przyjemność poznania chłopców.Polubiła ich wszystkich prócz Harrego.Nie toleruje jego flirtu i prób podrywu wszystkich dziewczyn.Pomiędzy nią a Grace dojdzie do jednej poważnej kłótni,która zaważy na ich przyjaźni.Czy dziewczyny zerwą przyjaźń?Laura urodziła się 12 marca 1996r
Julia i Maciej Smith.Z powodu pracy nie mogą wyjechać z córką do Londynu.Jednak ciągle są w kontakcie z jedynaczką.Kochają i wspierają córkę.Dla niej są w stanie zrobić wszystko.Małżeństwo miało szczęście urodzenia się w tym samym dniu,miesiącu i roku 16 sierpień 1972
Emily.Robinson.7 letnia dziewczynka.
Ruby Robinson.11 letnia dziewczynka
Lily Robinson.4 letnia dziewczynka